SŁOWACJA NA FRANCUSKIM

SŁOWACJA NA FRANCUSKIM L’Étape Tour de France: SILNA WOLA I NIEPLANOWANE WIDOWISKO

SŁOWACJA NA FRANCUSKIM L’Étape Tour de France: SILNA WOLA I NIEPLANOWANE WIDOWISKO

1. 8. 2019

Nadchodzi ostatni etap, gdy nasza wręcz dramatyczna pasja do jazdy na rowerze i historii oraz kunsztu i sportowego oddania osiągnął swój wielki finał na L'Étape Tour de France. Wynik zaskoczył wszystkich, w tym głównego bohatera.

17 godzin i 17 minut. Tak długo zajęło Vladimírowi Vidimowi pokonanie 135-kilometrowego odcinka Tour de France. Chociaż ponad 12 000 kolarzy wyścigu L’Étape du Tour już dawno przekroczyło linię mety, ani razu nie pomyślał o poddaniu się. To historia ogromnej determinacji i zamiłowania do jazdy na rowerze.

Pod wieloma względami Vladimír był zdecydowanie bohaterem dnia i najbardziej podziwianym uczestnikiem całego wydarzenia. "To było niesamowite. Replika roweru SLAVIA odniosła ogromny sukces! Kiedy myślę o tym, nie było ani jednej osoby, która nie okazywałaby podziwu, wsparcia ani szczęścia. Ludzie klepali mnie po plecach, jak gdybym był kierowcą rajdowym Tour de France, który właśnie wygrał etap. To naprawdę mnie podtrzymywało na duchu”- powiedział Vladimír na mecie na szczycie Val Thorens, 2365 metrów nad poziomem morza, około 30 minut po północy.

JAK TO SIĘ WSZYSTKO ZACZĘŁO?

Wróćmy do samego początku w styczniu 2019 r. Mechanik z profesjonalnej ekipy kolarskiej i posiadacz wielu czeskich rekordów na starych rowerach spotkał się z przyjacielem, aby zastanowić się nad kolejnym ekstremalnym wyzwaniem. Przyszło mu do głowy, że może przywrócić jeden z motocykli SLAVIA do życia. SLAVIA to nazwa rowerów wyprodukowanych przez ŠKODĘ, kiedy powstał pierwszy producent samochodów: dwóch dżentelmenów, Václav Laurin i Václav Klement, założyli firmę produkującą rowery w 1895 roku, a następnie przeszli na motocykle i ostatecznie stworzyli pierwszy samochód, a reszta to, cóż, historia….

Vladimír, który od wielu lat prowadzi samochody ŠKODA, polubił rower, który ujrzał światło dzienne w 1896 roku jako pierwszy kierowca SLAVIA. Uznał, że samo ożywienie roweru nie wystarczy. „Powiedzieliśmy sobie, że skoro ŠKODA sponsoruje Tour de France, wspaniale byłoby nie tylko budować tę legendę, ale także uczestniczyć w jej trakcie jeżdżąc podczas etapu Tour de France. Prosty i wykonalny plan - w teorii. Ale, jak zawsze, problemy pojawiły się od samego początku. Ponieważ (o ile ktokolwiek wie) nie zachował się żaden oryginalny egzemplarz roweru, postanowił złożyć cały rower od podstaw, wyłącznie na podstawie zdjęć z epoki, broszur i innych materiałów z archiwum Muzeum ŠKODA.

Najtrudniejszą częścią było oszacowanie szczegółów i kątów kadru ze zdjęć - różni eksperci, z którymi Vladimír się konsultował, mieli różne opinie. Sam stworzył prawie cały motocykl - zespawał i montował rury chromowo-molibdenowe, użył tokarki do stworzenia drewnianej kierownicy i wykonał wiele innych elementów. Przygotowanie i budowa roweru zajęły mu trzy miesiące, w tym czasie, w którym miał rękę w gipsie. „Przez sześć tygodni mogłem używać tylko jednej ręki. Na szczęście to wszystko, czego potrzebowałem, aby kontrolować zarówno tokarkę jak i frezarkę”, mówi Vladimír z jego godnym podziwu nastawieniem.

Dodaje, że gdyby rower był przeznaczony tylko do muzeum, byłby gotowy znacznie wcześniej, ale musiał mieć pewność, że będzie jeździł i przekroczy linię mety. „Musiałem przeprojektować rower, aby nie rozpadł się po drodze”, śmieje się. Końcowym rezultatem jest &bsp - rower, który waży 18 kg i - podobnie jak oryginał - nie ma hamulców ani przerzutek. Możesz przeczytać więcej o tym, jak został wykonany.

JAZDA NA ETAPIE TRASY WYŚCIGU, PRZEBIEG MARATONU

Do samego wyścigu Vladimír ubrał się w strój, butelkę rowerową i buty zgodne ze stylem na początku XX wieku - kiedy odbył się Tour de France (1903). Chociaż SLAVIA Vladimíra była w pełni działającą repliką i podszedł do tematu absolutnie poważnie, ale nie przewidział, ile wysiłku będzie go to kosztowało.

Pokonał 135 kilometrów, z całkowitą wysokością 4563 metrów i trzema stromymi górskimi podjazdami, w 17 godzin i 17 minut, ponieważ musiał przejechać spory odcinek trasy - mógł hamować jedynie poprzez zastosowanie przeciwdziałania pedałów, co było dość ryzykowne. „Na pierwszym odcinku zjazdu nastąpił kryzys. Inni zawodnicy mijali mnie strasznie szybko, więc zdecydowałem, że bezpieczniej będzie zejść z roweru i pobiec obok niego. Nie chciałem narażać ani innych ani siebie ”, wyjaśnia Vladimír.

Większość wyścigu spędził, stosując tę samą strategię, spędzając co najmniej 40 km pieszo obok swojego roweru. Tak więc oprócz doskonałego wyczynu na rowerze przebiegł prawie cały maraton w górach. Pomimo obaw Vladimíra związanych z potencjalnymi problemami technicznymi, SLAVIA poradziła sobie z całym wyścigiem bez żadnej awarii. Chcesz poznać różnice między tą historyczną repliką a współczesnym nowoczesnym rowerem? Porównaj je tutaj.

Oprócz biegania były jeszcze inne trudności, z którymi Vladimír musiał sobie poradzić: „Kiedy dotarłem do 80 kilometra, spóźniliśmy się, więc stacja gastronomiczna była już zamknięta. Uratował mnie batonik energetyczny, który wcześniej upuścił inny uczestnik i pierwotnie podniosłem go jako śmieć, który chciałem wyrzucić. Jednak kilka godzin później z wdzięcznością wyjąłem go i zjadłem. Nie mogłem wybrzydzać”, śmieje się Vladimír.

Przyjazna atmosfera i solidarność innych uczestników L’Étape sprawiły, że Vladimír czuł się bardzo dobrze. Był moment, w którym przejechał przełęcz z tysiącami wiwatujących fanów, a nawet zdarzyło się, że francuski kibic napełnił mu butelkę wodą. Wsparcie jego rodziny również było bardzo pomocne: jego żona i syn dotrzymywali mu towarzystwa podczas ostatniej nocnej części wyścigu i oświetlali drogę reflektorami z samochodu wsparcia ŠKODA SUPERB. „Wiesz, wszystkie te „ludzkie doświadczenia” prawdopodobnie znaczą dla mnie więcej niż adrenalina z wyścigu, dojazdu do mety lub samego sukcesu”, dodaje Vladimír.

Andy Schleck, były zawodowy kolarz szosowy, zwycięzca Tour de France 2010, obecny przewodniczący Tour de Luxembourg i ambasador ŠKODA, skomentował ten niesamowity wyczyn podczas tegorocznej trasy: „Mam wielki szacunek dla Vladimíra, ponieważ nie chciałbym ukończyć L'Étape na rowerze z jedną prędkością i hamowaniem pedałami. Bardzo imponująca i naprawdę fajna historia, uwielbiam ją.”

Mimo że Vladimír zakończył wyścig na ostatnim miejscu i długo po ustalonym limicie czasowym, co zwykle oznacza dyskwalifikację z wyścigu, honorowy medal L'Étape został mu zasłużenie przyznany. Tak heroiczny, wyjątkowy i silnej woli wyczyn sprawił, że organizatorzy przymknęli oczy co do ustalonych zasad.

Od 1993 r. etap słynnego Tour de France jest otwarty dla publiczności wraz z pełną obsługą dla profesjonalnych rowerzystów. W tym roku okazja przypadła na etap 20, obejmujący 135 km i trzy wymagające podjazdy z najwyższym Val Thorens, będącym finiszem na szczycie na wysokości 2365 metrów nad poziomem morza. Całkowita wysokość wyniosła 4563 m. W tym roku wzięło udział 12 760 kolarzy, a zwycięzcą został 25-letni Adrien Guillonnet (04:44:11), a najszybszą kobietą była Edwige Pitel (05:25:36).


Ostatnie newsy

Wszystkie newsy